Robert raz jeszcze 3


cut_cost

 

Wielkie emocje wzbudziło pożegnanie z prezesem. Tak było również na naszym blogu. Dziś publikujemy wybrane materiały, nadesłane i zasugerowane przez naszych czytelników. Niech to będzie podsumowanie i zamknięcie tematu „odwołania” – „tego odwołania” 🙂

 

 

Poniżej fragment artykułu Marcina Z. Brody: „Generali bez Roberta Sokołowskiego” (Dziennik Ubezpieczeniowy, 13.11.2015)

 

Szok i niedowierzanie – tak chyba można najprościej określić pierwszą reakcję rynku na informacje z Generali. Jednak i informacja dla pracowników i komunikat prasowy nie mogły pozostawić wątpliwości. Część się cieszyła, a nawet otwierała szampana. Część powtarzała „a nie mówiłem”. Inni załamywali ręce nad skutkami działań Proamy i Generali dla rynku. Byli moralni zwycięzcy, byli zaniepokojeni. Niewielu chyba było współczujących. Większość oceniała, że Robert Sokołowski sobie spokojnie poradzi. Gdzie pójdzie? Niewielu wierzyło, że ma już miejsce. A byli też tacy, którzy mówili, że po przygodzie z prezesurą Generali nawet w konsultingu będzie mu trudno. O jakimkolwiek konsultingu dla Generali, gdziekolwiek na świecie, nie wspominając…

Zaraz później były pytania o Mariusza Kozłowskiego, który (według ocen rynku – na razie) zostaje. I o „wunderteam” dużych ryzyk z Rafałem Tokarzem na czele. Część oceniała – drodzy, ale podlegają pod Austrię; inni dawali im nie dłużej niż 6, czy max 12 miesięcy. Z drugiej strony niektórzy spekulowali, czy jest szansa, by Generali przeprosiło się z Magdaleną Nawłoką.

Wszyscy za to chyba mówili o kolejnej po Witoldzie Jaworskim porażce konsultantów w starciu z właścicielami. Według ocen z rynku obaj panowie bardzo kolorowi choć i bardzo w swoim podejściu do rynku różni. Robert Sokołowski pcha ceny w dół; Witold Jaworski chętniej je zawsze trzyma i kontroluje. Obaj jednak mieli nie poradzić sobie w komunikacji z zachowawczymi machinami wielkich korporacji. Może byli za młodzi? Nie pasowali na tym poziomie do korporacji, nie potrafili przekonać do swoich wizji. W ostatnim przypadku być może zresztą wizja była po prostu zbyt kosztowna. Tu zresztą jako „oryginalny” zwalniający często wymieniany był KNF, który zmuszając do „podpięcia” Proamy pod Generali Polska miał wymagać też od właściciela po prostu dosypania odpowiednich pieniędzy. Niektórzy wspominali nawet o personalnych wskazaniach nadzoru, który pewnym menadżerom ufa – co naturalne – bardziej, innym mniej. To podobno znów problem w komunikacji.

Najmniej informacją przejeli się chyba agenci. Raczej wzruszyli ramionami i stwierdzili, że „jakoś to będzie„. Jak nie w Generali, z którym i tak część już przestawała pracować, to z kim innym. I tylko jeden z agregatorów przytomnie stwierdził, że wyniki doganiają zarządzających. Choć z konsekwencjami wojny cenowej zostanie cały rynek…

Na pewno wiele osób zastanawiało się, czy, kiedy i gdzie usłyszy: „Jump!”

jump!

 

Teraz przychodzi czas innych zmian. Tych bardziej fundamentalnych, które będą miały również znaczenie dla takich firm jak Generali.

I tylko jedno pozostaje niezmienne: wszystkie odpowiedzi na wezwania do zapłaty świadczenia wyrównawczego są odmowne. Również te z ostatnich dni.

 

 

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarzy do “Robert raz jeszcze

  • Leo Messi

    Coponiektórzy docenią teraz Roberta – Mister Jump (głównie Ci co pili szampana ;-), wielu nie zaszkodził a jeno wprowadził nową subtelną jakość. Pomysły może nietrafione ale wykonane z wiarą w to, że sie uda.
    Nowy przyszły prezes geniusz – emeryt rencista ksywa Limoncello (64 lata) na pierwszym spotkaniu z kadrą zarządzająca zapowiedział że był tuż tuż przed emeryturą – a teraz złowieszczy, że prasa o tym pisała 🙂 … dziwił się skąd oni wiedzą, że on jest prezesem tymczasowym :-).
    Nie mniej jednak już mówił o kolejnych zwolnieniach … (tak na marginesie to już nie ma kogo zwalniać ale staruszek nadal tak myśli)… ciekawe skąd to wie… Nie mniej jednak cierpimy, bo pracy nie ubywa a przybywa, jednostek pracujących z miesiąca na miesiąc jest mniej … a robota zostaje do rozdzielenia podzięmy jeszcze tych co pozostali na Statku Utopii … cud miód – pozostali na stanowiskach mają miesięczne zaległości w wykonywanych zadaniach tudzież projektach … i brak jakichkolwiek szans na urlop …
    Klient jest osobą niemile widzianą … ale przecież skupiamy sie na poprawianiu jakości obsługi – niszcząc ją jednocześnie bo brakuje rąk do pracy …
    Nowy CEO zarzyczył sobie już 2 kierowców coby go wodzili limuzyną po nieznanym mieście oraz jednocześnie zapowiedział reszcie z zarzadu że oni muszą dla przykładu zrezygnowac z własnych kierowców, bo będą cięcią kosztów teraz od stycznia… ciekawe kto go tak oszukał czyżby czyżyk na C – Pan Grubszy z Włoch niejaki Cirina 🙂 … szkoda szkoda bo wino włoskie jest takie dobre … nie można tego jednak powiedzieć o ludziach go produkujących. Skąd to wino bierze pasję i smak, geniusz i lekkość … swobodę i zapach … na pewno nie od ludzi. A może od Boga 🙂 . I wiem jedno byłem we Włoszech i najlepsze winiarnie i najlepsi producenci wina we Włoszech to Niemcy, Francuzi lub Amerykanie … i skoro tak już pisze ogólnoświatowo to jak mawiają Rosjanie pożdziom uwidzim … co ciekawego przyniesie nowe nieznane lekko już podstarzałe (bez pasji i wiedzy oraz lokalnego doświadczenia) jeno z prikazem „dawaj … agnia agnia” … nie wiem… ale jestem dobrej myśli …bo w tym wieku szybko się człowiek zniechęca ;-), no wiecie podagra, rwa kulszowa i demencja starcza … 🙂