Halo, halo! Tu Baba! Jak mnie słyszysz? Odbiór! 16


Dla wszystkich, którzy wieszczyli koniec bloga, śmierć Baby lub co gorsza podejrzewali jakiś podstęp związany ze stroną generali.work krótka informacja:

Baba żyje, blog nie wpadł we władanie korporacji i po wakacyjnej hibernacji wraca do życia. Wprawdzie, wokół burza, a nas cały czas „ktoś” lub „coś” nieustannie podszczypuje, rejestrując sztucznych subskrybentów lub próbując się włamać na stronę, ale Baba trwa!

Wszystko wskazuje na to, że w relacji Baba ↔ „ludzie korporacji”, skończył się już czas mniej lub bardziej udawanych wzajemnych uprzejmości, a epoka kontredansów przeminęła, dlatego teksty będą pisane bardziej wprost, bez zbędnych masek i kamuflaży. Jednocześnie jednak, nie liczcie krwiożercy na obfite łowy! Baba napina wszystkie mięśnie by uniknąć chamstwa i nie dać się zdegradować do „ligi pieniaczy”.

Jako obietnicę, potraktujcie zapowiedź, że niektóre wpisy będą dotyczyły spostrzeżeń szerszej natury. Ostatecznie wokół nas świat wiruje w takim tempie, że ekscytowanie się tylko i wyłącznie „tematem roszczeń”, czy nawet szerzej: kopaniem leżącego (w tej roli często i chętnie występuje(?) Generali), wydaje się „minimalizmem twórczym” oraz trudnym w zastosowaniu samoograniczeniem.

Warto jeszcze dodać, że działają wszystkie kanały komunikacji: „komentarze”, zakładka kontakt, forum (z zastrzeżeniem, że potrzebna jest rejestracja) a także mail bezpośredni: admin@generali.work
Przez ponad dwa lata, kiedy istniej strona, ani razu nie została złamana zasada poufności więc, kto chce coś zakomunikować innym…. śmiało!
Abstrahując jednak od zapewnień o dyskrecji, należy zaznaczyć, że proces rejestracji (subskrypcja, forum) można przeprowadzić tak, że zachowana zostanie pełna anonimowość. Wystarczy do tego celu stworzyć dedykowany adres mailowy, który będzie wykorzystany przy rejestracji i ewentualnie do odbierania informacji o nowych wątkach i wpisach na forum lub tekstach na blogu.

Wkrótce kolejny, tym razem już nie okolicznościowo-techniczny, tekst.

Tymczasem… głowa do góry!

 

 

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 komentarzy do “Halo, halo! Tu Baba! Jak mnie słyszysz? Odbiór!

  • Ja

    Nie wiem czy wiecie, ale nastroje w centrali Generali są odwrotnie proporcjonalne do nastrojów w agencjach (odnośnie kondycji firmy i rokowań na przyszłość). Znaczy Oni twierdzą, że jest dobrze 🙂

    • Fan

      Jakie dane takie raporty. A że Panowie dwoją się i troją by dorobić pozytywne statystyki to raczej każdy na ich miejscu myślałby podobnie. Byle by jeszcze chociaż ten 1 rok.

      • itd

        Kupili 2 spółki, w tym Concordię. Ubezpieczanie plonów w Generali zawsze traktowali jak śmierdzące gówno, od którego należy być jak najbardziej z daleka. Sądzę, że jak zlikwidują pozostałe oddziały, będzie ich stać na coś jeszcze.

        • pracowity

          stać, stać … np na inprezę z której się właśńie rozjeżdżają. 10 lat programu bliżej czy coś takiego. generali pojawiło się tam w dość licznej reprezentacji a malina stawiał wódę. raczej za firmowe. piszcie czego brakuje – może się na to znajdzie. bo na wspominki jest i czas i pieniądze …

          • Baba
            Baba Autor wpisu

            Nic złego w takich imprezach. W sumie to nawet sympatyczny objaw więzi międzyludzkich. Kto chciał – był, komu nie po drodze – nie musiał. I nawet gdyby przyszło 1000 atletów i każdy zjadłby 1000 kotletów – budżet Generali, jak ufam, nie ucierpiałby nadmiernie 😉

          • zet

            „Nic złego w takich imprezach. W sumie to nawet sympatyczny objaw więzi międzyludzkich.”

            Oczywiście, że nic złego. Jednak ogrom krzywdy ludzkiej jaka ta korporacja ludziom zrobiła jest tak wielki, uwzględniając nawet brutalne warunki korporacyjne, że nawet takie rzeczy wywołują emocje. Dla wielu pracowników to stracone parę lat kariery zawodowej, dla innych całą kariera, dla jeszcze innych zniszczone życie prywatne (bo tak też bywało), dla agentów -praca bo nocach i próby ratowania biznesu trwające do dzisiaj.
            Może niektórym się wydaje, że to TYLKO błędy w zarządzaniu. Było to jednak zwykłe, ludzkie skurw..ństwo.
            I ten smród niech się ciągnie za tymi ludźmi do końca życia.