F**k The People 3


Warto uważnie przeczytać swoją umowę z bankiem, operatorem telefonii, z dostawcą energii, czy gazu. Widać wtedy na jak wiele sposobów gwarantuje sobie bezpieczeństwo ta druga, silniejsza strona umowy oraz jak iluzoryczne są zabezpieczenia interesu klienta. Podobnie jest z umowami agencyjnymi. Towarzystwo ma przywileje, pośrednik obowiązki.

Dlaczego więc korzystamy z telefonu, gazu, mamy konta w banku i podpisujemy umowę agencyjną? Często dlatego bo nie mamy wyjścia. Ale też dlatego, że mimo podejrzliwości i wbrew rozumowi jest w nas jeszcze odrobina ufności. Wierzymy, że to nie literalne zapisy umowy, a dopiero ewentualne złe intencje, stanowią prawdziwe zagrożenie. Jednocześnie pozostajemy przy nadziei, że zdrowa konkurencja i wiara w dbałość o wizerunek, nawet w wypadku monopolisty, ochronią nas przed złymi praktykami.

Dla jasności, przykład takich złych intencji z „ubezpieczeniowego podwórka”:
Przed sądem toczy się spór w sprawie wysokości „opłaty likwidacyjnej” wpisanej w „polisolokatę”. Towarzystwo ubezpieczeniowe pokazuje zapisy z umowy. Tłumaczy je jako zachętę dla klienta do długoterminowego oszczędzania.  Przesłuchiwani są świadkowie, aby ustalić czy „gały widziały co brały”? Kiedy się okazuje, że klient otrzymał pełną wiedzę dopiero po podpisaniu umowy, pozwany wskazuje na winę pośrednika. Racje ważą się do czasu zeznań byłego pracownika towarzystwa. Wynika z nich, że w trakcie konstruowania umowy dokładnie oszacowano zysk dla firmy pochodzący z „opłat likwidacyjnych”. Od tej pory nie ma wątpliwości jakie były intencje towarzystwa. Nie chodziło o żadne „pierdoły”. Wysokość opłat została ustalona z premedytacją, na takim poziomie aby zapewnić towarzystwu dodatkowy zysk.

O tym, że zapisy w umowie agencyjnej z Generali były i są niekorzystne dla pośrednika, wiedzieliśmy od zawsze. Dziś dodatkowo wiemy, że:

Z premedytacją wykorzystano zaufanie i brak wiedzy części managerów dla sprawnego i bez-kosztowego przejścia z kontraktów na etat. Zamieszanie i szum informacyjny były celowe i zamierzone. W tej atmosferze, ponad sto osób zrzekło się swoich praw wynikających z dotychczasowych umów i przyjęło etat z klauzulą dwutygodniowego okresu wypowiedzenia.

W stosunku do pozostałych osób, firma skorzystała z możliwości jakie dawała umowa i odwołała pełnomocnictwa z dniem wypowiedzenia umowy, aby krok za tym zasugerować brak podstaw do wypłaty wynagrodzenia za okres wypowiedzenia.

Należną wypłatę za okres wypowiedzenia uzależniano od zrzeczenia się wszelkich roszczeń w tym świadczenia wyrównawczego. Na szczęście, przyjęta formuła wymuszenia była prawnie nieskuteczna.  Do tej pory, nie wiemy czy wynikało to z niefrasobliwości czy była to skalkulowana próba wprowadzenia w błąd? (zobacz „Głupek czy matacz?”)

Nie mamy wątpliwości co do intencji firmy. Jednym z priorytetów było i jest uniknięcie za wszelką cenę, konieczności wypłaty świadczeń wyrównawczych. Bez względu na metody. Tak wynika z „zeznań” jednego z obecnych pracowników centrali Generali.

Przez kilkanaście lat współpracy godziliśmy się na zapisy umowy agencyjnej. Mieliśmy zaufanie do partnera. Dziś jest inaczej, dlatego będziemy o tym głośno mówić…

Zapraszamy do lektury artykułu w Gazecie Ubezpieczeniowej. To pierwsza taka publikacja… na „dobry początek” 🙂

Na koniec jedna jeszcze uwaga…

Jako uzupełnienie artykułu i powyższego tekstu, warto sprawdzić zakładkę „Misja, wizja i wartości” na stronie Generali. Dziś już wiemy jak czytać te „pierdoły”.
Nas najbardziej rozśmieszył zapis „Związaliśmy się długoterminową umową wzajemnego zaufania ze współpracownikami , klientami i interesariuszami.” Chodzi o polisolokaty?
Niezła jest też deklaracja: „Doceniamy naszych ludzi, wspieramy , ich różnorodność. Inwestujemy w ich rozwój zapewniając przyjazne i przejrzyste środowisko pracy.

 

* Warto wiedzieć! Tytuł dzisiejszego wpisu to cytat z „firmowego klasyka”.
Istnieje uzasadniona obawa, że chodziło o nas wszystkich. Byłych i obecnych współpracowników Generali 🙁

 

 

 

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 komentarzy do “F**k The People